wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 2

                                                         ***

-Co robi tu Liam?-Zapytałam
-Widzisz....................ty zamieszkasz z nim i jego kolegami
-Ale mamo!!Będę jedynym uciążeniem!Będę przeszkadzać im jedynie w pracy!!
-Wcale że nie!Gadałem już z chłopakami i nie mają nic przeciwko  temu.Będziesz tam mieć własny pokój z garderobą i łazienką!Iv proszę!!-Liam chyba naprawdę chce dla mnie dobrze.
-Dobra!Pojadę tam!-Może nie będzie tak źle.Nie mam tu przyjaciół bo się ode mnie odwrócili.Tam będę miała Liama  może uda mi się zaprzyjaźnić z jego kolegami.Ale najwarznejszy  jest Li.Zawszę tak za nim tęskniłam gdy wyjeżdżał.Mam nadzieje  że nic złego mi się nie stanie.
                                                     ***Następnego dnia***
Wszystkie moje rzeczy zostały spakowane.Ze szpitala wypisano mnie dziś rano.Li bardzo się cieszy że z nim zamieszkam.Jestem ciekawa jacy są jego przyjaciele.Nigdy ich mi nie przedstawił,mam nadzeje że nie będą mnie traktować źle z powodu że brałam narkotyki.
-Pamiętaj że Liam chcę dla ciebie dobrze.Nie rób głupstw i słuchaj się go!-Powiedziała mama
-Wiem mamo!Kocham cię!-Powiedziałam i ją przytuliłam.Wsiadłam do auta i zapiełam pasy.Do Londynu jechaliśmy trzy godziny.Wjechaliśmy przez jakąś gigantyczną bramę.Wysiadłam z auta.W wnoszeniu moich rzeczy pomogli nam chłopacy.Na żywo byli jeszcze bardziej przystojni.Weszliśmy na korytarz z ostatnim pudłem postawiłam je na podłodze.
-Jestem Harry-Podeszedł do mnie ten w loczkach.Uśmiechnął się do mnie.Ach te jego dołeczki!!!Zatopiłam się w jego zielonych oczach.
-Ivy!-Powiedziałam i uścisłam jego dłoń.
-To jest Louis tam Zayn a obok Nillam-Wytłumaczył mi Li
-Chłopacy to jest moja młodsza siostra Ivy.Iv choć pokarze ci twój pokój.-Powiedział po czym poszedł po długich schodach.Poszłam za nim.Okazało się że ten dom ma dwa piętra mój pokój znajduje się na pierszym piętrze.Weszliśmy przez drugie drzwi.Pokoi na tym piętrze było cztery.No więc weszliśmy do tego pokoju.Byłam mile zaskoczona.Pokój ten odcień miał ciemnego fioletu.Na środku pokoju stało gigantyczne łóżko.Było tutaj też biurko i kilka regałów.Na komodzie na przeciwko łóżka stała plazma.
-Na prawo masz łazienkę a na lewo garderobę-Powiedział Li
-Jest cudny!-Powiedziałam.Po obejrzeniu mojego pokoju poszłam z Liam'em po moje rzeczy.Gdy wszystkie kartony i walizki były w moim pokoju zaczełam powoli się rozpakowywać.
-Zejdź za pół godziny na obiad.-Powiedział Li z uśmiechem bo zauważył że mi się tu podoba.Rozpakowywanie się  zajeło mi jeszcze piętnaście minut.Potem poszłam pod prysznic.Ubrałam się w to.Podeszłam do lustra.Makijaż mi się zmył więc byłam cała fioletowa.Nie które siniaki były już pożółkniałe ale niektóre nadal był fioletowe.Moje ręce i nogi tak samo były fioletowe.Może powinnam ubrać coś na długi rękaw żeby nie wystraszyć chłopaków?Już miałam się przebierać gdy usłyszałam ciche pukanie do drzwi.Chwile się zastanowiłam czy nie zrobić szybko makijażu.Ale bez makijażu mogę chodzić po domie.Mam nadzieje że nikogo nie wystraszę.Poszłam odtworzyć drzwi.Stał w nich Harry
-Obiad gotowy!-Powiedział a ja zeszłam za nim próbując choć częściowo zakryć siniaki.Gdy weszłam do kuchni wszystkich zamurowało.Nawet Liama on pierszy raz widzi moją "prawdziwą"twarz.Spróbowałam choć trochę zakryć siniaki na twarzy
-Kobieto co ci się stało?-Wymckneło się Lou.Ja tylko się skrzywiłam i usiadłam  obok Liama.Chwilowo sama bałam i wstydziłam się chłopaków.Teraz zobaczyli jaka jestem naprawdę.Postanowiłam odpowiedzieć Louisowi na jego pytanie
-Facet się stał-Odpowiedziałam z smutną minką.Zerkłam na wystraszonego Liama.Może jednak źle zrobiłam pokazując moją twarz i ogólnie całe ciało?No teraz już na to za późno.Poznali kawałek prawdy.Będą chcieli więcej.Na obiad mieliśmy spagethi.Zjedliśmy w ciszy.Każdy się na mnie gapił.To dlatego zawsze robiłam makijaż.Żeby uniknąć takich ciekawskich spojrzeń i kolejnych ciosów od Toma.Bałam się.Co jeśli on wróci?Czy mnie odnajdzie?Mam nadzieje że nie.Oby nie.
-Iv?-Sapytał się nie śmiało Louis.Zerkłam na niego
-Tak?
-Powiesz czemu masz tyle siniaków?-Bałam się narbardziej tego pytania.Ale nie chciałam być niegrzeczna.
-Rok temu poznałam Toma.Na początku był czuły i troskliwy.Zakochałam się w nim na zabój.Pewnego dnia zaproponował mi mieszkanie razem.Zgodziłam się.Razem mieszkaliśmy tak dwa miesiące.Byliśmy szczęśliwi.Lecz pewnego dnia szef Toma zwolnił go z pracy.Był wściekły.Gdy wrócił do domu  wyżył się na mnie bo zrobiłam za słoną zupę.Wtedy po raz pierszy mnie uderzył.Dostałam kilka ciosów w brzuch.Potem oczywiście przepraszał i mówił że już nie będzie.Ja mu nie wierzyłam.Ale zostałam.Po prostu ja go kochałam.Potem zaczął po każdym biciu mnie wstrzykiwać mi coś.Po jakimś czasie okazało się że to narkotyki.Było już za późno na ratunek.Zostałam narkomanką.No więc Tom bił mnie codzienie.Aż tu nadchodzą moje urodziny.Wiedziałam że przyjadą rodzice i Liam więc siedziałam przed lustrem chyba z trzy godziny aby nie było widać siniaków.Ugotowałam obiad i do domu wrócił Tom.Dał  mi prezent.-Tu dotkłam mojego naszyjnika-To właśnie w tamtym momęcie naprawdę uwierzyłam w jego miłość.Po paru minutach przyjechali rodzice z Liamem.Usiedliśmy.Nagle Tom zaóważył że nie zakryłam nóg.Poprosił mnie na słówko.Zaczął się na mnie wydzierać.Ja na niego także.Stłuk lustro i popchał mnie w to szkło.Potem kolejne ciosy w brzuch.Oczywiście jak już się ogarnełam przeprosił mnie i z wymuszonymi uśmiechami wyszliśmy do moich bliskich.Po obiedzie pojechali do siebie.No tak mysleliśmy.Poszłam na górę po narkotyki.Usłyszałam że Tom się z kimś kłóci.Rozpoznałam głos Liama.Zaraz Tom znalazł się na górze i pobił mnie do takiego stanu że zapadłam w śpiączke.Jego ostatnie słowa które usłyszałam to "Masz za swoje dziwko".Potem już go nie widziałam.Od mamy wiem że siedzi w więzieniu.Teraz naprawdę się boje że mnie znajdzie.I znów zacznie się piekło-Wszystkich zaszokowała moja historia.Liam przytulił mnie czule a po moich policzkach spłyneły łzy.Wstałam od stołu i poszłam na górę.Siegłam po album ze zdjęciami moimi i Toma.Wziełam nożyczki i zaczełam obcinać Toma.Zrobiłam tak już z połową zdjęć gdy nagle do mojego pokoju ktoś zapukał.Odtworzyłam drzwi stał w nich Li.
-Co jest?-Zapytałam się
-Nic chciałem sprawdzić co robisz.-Pokazałam mu zdjęcia.Zaraz wszystko zrozumiał.
-To takie przykre że osoba którą kochasz nie chce nic innego prócz twojego bólu-Powiedziałam a na moich policzkach znów pojawiły się łzy.Powrócłam do swojego dawnego zajęcie.Liam zostawił mnie w spokoju.Gdy skończyłam ze zdjęciami włączyłam laptopa.Sprawdziłam tt i fb.Nie było nic ciekawego więc zeszłam do chłopaków.
-Co robicie?-Zapytałam się
-Oglądamy straszny film pięć-Odpowiedział Zayn.Usiadłam w fotelu i dołączyłam się.Jednak po pięciu minutach zrobił się strasznie nudny.Na dworze świeciło słońce więc poszłam na gorę.Ubrałam się w to.Nogi miałam zakryte więc wziełam samo opalacz i posmarowałam nim twarz i ramiona.Powtarzałam tą czynoś chyba z godzinę.Potem umalowałam się i przełożyłam portfel  telefon i aparat(Po robie troche zdjęć) do mniejszej torebki i zeszłam na dół.
-Liam wychodzę!!-Krzykłam
-Dokąd idziesz?
-Kupić samo opalacz.Chcę wyglądać jak człowiek a nie  śliwka!-Zakładałam już buty.
-Jak byś się zgubiła to zadzwoń!
-Okej-Powiedziałam i wyszłam z domu.Szłam chodnikiem fotografując ulicę Londynu.Zaszłam tak do jakieś galeri. Łaziłam po sklepach z dwie godzniy.Kupiłam samo opalacz i poszłam na przystanek autobusowy.Było już późno a do domu mam daleko.Siedziałam na przestanku czekając na autobus gdy nagle usłyszałam jakiś szmer.odwróciłam się i zobaczyłam dwójke chłopaków.Szli w moim kierunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz